Po długiej przerwie wracamy do wspólnych spotkań na blogu 🙂

Witam Was wpisem o dopuszczalności skargi kasacyjnej w sprawach o rentę. Mimo, że kwestia ta jest nieco teoretyczna i zahacza o prawo procesowe, postanowiłam się nad nią pochylić. Problem ten, wbrew pozorom, jest bowiem dosyć powszechny.

Pani Janina przez kilka lat pobierała rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Po jej zakończeniu stanęła ponownie przed komisją lekarską ZUS i po przeprowadzonych badaniach została uznana za osobę częściowo niezdolną do pracy. W związku z tym otrzymała rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Pani Janina źle się czuła i uważała, że częściowa niezdolność do pracy nie jest adekwatna do stanu jej zdrowia. W związku z tym odwołała się do sądu, wnosząc o przyznanie renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Niestety przegrała zarówno w pierwszej jak i w drugiej instancji. Pani Janina nie zamierzała się poddać i postanowiła złożyć skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Tu po raz kolejny spotkało ją rozczarowanie, ponieważ w tej sprawie okazało się, że skarga kasacyjna nie przysługuje. Dlaczego?

Dopuszczalność skargi kasacyjnej w sprawach o rentę

Skarga kasacyjna jest tzw. nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia i składana jest do Sądu Najwyższego. Przysługuje od prawomocnego wyroku wydanego przez sąd drugiej instancji, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej. Takim przepisem szczególnym jest art. 3982 kpc. Stanowi on, że w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych skarga kasacyjna jest niedopuszczalna w sprawach o prawa majątkowe, w których wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż dziesięć tysięcy złotych. Jednakże w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych skarga kasacyjna przysługuje niezależnie od wartości przedmiotu zaskarżenia w sprawach o przyznanie i o wstrzymanie emerytury lub renty oraz o objęcie obowiązkiem ubezpieczenia społecznego.

Przepis ten rozróżnia dwie kategorie spraw z zkaresu ubezpieczeń społecznych w kontekście dopuszczalności skargi kasacyjnej:

  • sprawy o prawa majątkowe zależne od wartości przedmiotu zaskarżenia (np. sprawa o wysokość zasiłku macierzyńskiego, o przysługiwanie zasiłku chorobowego);
  • sprawy o prawa majątkowe niezależne od wartości przedmiotu zaskarżenia tj: sprawy o przyznanie i o wstrzymanie emerytury lub renty oraz o objęcie obowiązkiem ubezpieczenia społecznego.

Wartość przedmiotu zaskarżenia jest to nic innego jak kwotowa wartość naszego roszczenia. Określa się ją w środkach zaskarżenia (apelacja, skarga kasacyjna). Jest to odpowiednik wartości przedmiotu sporu wskazywanej w pierwszej instancji. W sprawach o prawo do świadczeń powtarzających się, takich np. jak renta, wartość przedmiotu zaskarżenia stanowi suma świadczeń za jeden rok, a jeżeli świadczenia trwają krócej niż rok – za cały czas ich trwania.

Po krótkich rozważaniach teoretycznych wracamy do Pani Janiny. Pani Janina domaga się renty z tytułu całkowitej niezdolnosci do pracy, a zatem jest to klasyczna sprawa o rentę – powiecie. Dlaczego zatem kasacja nie jest dopuszczalna?

Sprawa Pani Janiny zmierzała do uzyskania renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy w miejsce pobieranej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Przedmiotem sporu w niniejszej sprawie nie jest więc prawo do renty, tylko jej wysokość. Mamy tu zatem do czynienia ze sprawą majątkową, w której mozliwość wniesienia skargi kasacyjnej zależy od wartości przedmiotu zaskarżenia. Wartość przedmiotu zaskarżenia w takiej sprawie stanowi zaś różnica między świadczeniem pobieranym obecnie a świadczeniem, którego Pani Janina żąda, przy zsumowaniu tych wartości za jeden rok. Ponieważ wartość przedmiotu zaskarżenia w sprawie Pani Janiny była znacznie niższa niż 10 tysięcy złotych,  skarga kasacyjna jej nie przysługuje.

Podsumowując problematykę dopuszczalności skargi kasacyjnej w sprawach o rentę:

  • jeżeli ubiegaliśmy się o rentę (rodzinną, z tytułu częściowej albo całkowitej niezdolności do pracy) – a ZUS odmówił nam prawa do jakiegokolwiek świadczenia – to jest to sprawa o rentę, w której kasacja przysługuje bez względu na wartość przedmotu zaskarżenia;
  • jeżeli natomiast sprawa dotyczy orzeczenia całkowitej niezdolności do pracy w miejsce orzeczonej częściowej niezdolności do pracy – to jest to sprawa o wysokość świadczenia rentowego, w której kasacja jest dopuszczalna zależnie od wartości przedmiotu zaskarżenia. Podobnie sprawy, w których ubezpieczony żąda przeliczenia emerytury i przyznania mu w wyniku tego przeliczenia wyższego świadczenia emerytalnego, nie są sprawami o przyznanie emerytury, ale o jej wysokość.

Co istotne, zarówno sąd drugiej instancji, jak również Sąd Najwyższy w ramach badania warunków formalnych skargi kasacyjnej może sprawdzić, czy podana w skardze kasacyjnej wartość przedmiotu zaskarżenia jest zgodna z zasadami jej ustalenia. Zawyżenie wartości przedmotu zaskarżenia jedynie w celu stworzenia sobie możliwości wniesienia skargi kasacyjnej nie przyniesie zatem zakładanego skutku.

 

 

Kilka dni temu krakowski sąd zakończył ponad dwuletnią batalię naszego klienta Pana Krzysztofa, o prawo do renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Z tej okazji postanowiłam napisać raz jeszcze kilka słów na temat częściowej i całkowitej niezdolności do pracy.

Definicję częściowej i całkowitej niezdolności do pracy przytaczałam już wcześniej np. we wpisie Niezdolny do pracy a renty brak… Jak się jednak okazuje pojęcia te, w swej istocie, nie są wcale tak proste jak się wydaje – nawet dla wtajemniczonych 🙂

Sprawa miała się tak: Pan Krzysztof został uznany przez komisję lekarską ZUS za osobę częściowo niezdolną do pracy i otrzymał rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Ze względu na liczne i poważne schorzenia Pan Krzysztof był przekonany, że kwalifikuje się do renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, dlatego też od decyzji ZUS złożył odwołanie. Sprawa zawisła przed sądem krakowskim, który w celu oceny stopnia niezdolności do pracy dopuścił dowód z opinii biegłego.

Częściowo czy całkowicie niezdolny do pracy – oto jest pytanie

Tu zaczyna się nasza historia. Wyznaczony przez sąd biegły, po przeprowadzeniu badań, wydał szczegółową opinię, w której stwierdził, że Pan Krzysztof jest:

całkowicie niezdolny do pracy według posiadanych kwalifikacji, co jest niezgodne ze stanowiskiem ZUS”.

W odpowiedzi ZUS wystosował jedno z najkrótszych pism, jakie widziałam, podnosząc, iż:

„niezdolność do pracy według kwalifikacji, jest to częściowa niezdolność do pracy”.

O co chodzi? Pytał zdezorientowany Pan Krzysztof.

Otóż, zgodnie z ustawą o emeryturach  rentach, całkowicie niezdolną do pracy jest osoba, która utraciła zdolność do wykonywania jakiejkolwiek pracy, zaś częściowo niezdolną do pracy jest osoba, która w znacznym stopniu utraciła zdolność do pracy zgodnej z poziomem posiadanych kwalifikacji.

Przy ocenie stopnia niezdolności do pracy oraz rokowania, co do odzyskania zdolności do pracy uwzględnia się stopień naruszenia sprawności organizmu oraz możliwości przywrócenia niezbędnej sprawności w drodze leczenia i rehabilitacji, a także możliwość wykonywania dotychczasowej pracy lub podjęcia innej pracy oraz celowość przekwalifikowania zawodowego, biorąc pod uwagę rodzaj i charakter dotychczas wykonywanej pracy, poziom wykształcenia, wiek i predyspozycje psychofizyczne ubezpieczonego (art. 12 i 13  ustawy).

Innymi słowy:

Jeśli nie możemy pracować w ogóle  (z wyjątkiem pracy w specjalnych warunkach chronionych), oznacza to całkowitą niezdolność do pracy. Jeśli natomiast nie możemy pracować w wyuczonym zawodzie – to jesteśmy częściowo niezdolni do pracy.

W naszej sprawie oznacza to tyle, że biegły nie wyraził się precyzyjnie we wnioskach swojej opinii. Całkowicie niezdolna do pracy nie może być bowiem osoba, która jest niezdolna do pracy zgodnej z kwalifikacjami, gdyż niezdolność do pracy według kwalifikacji – zgodnie z definicją ustawową – jest częściową niezdolnością do pracy. Uwaga ZUS była zatem celna.

Ostatecznie kwestię rozstrzygnął inny biegły z zakresu medycyny pracy, który jednoznacznie przesądził, że Pan Krzysztof jest całkowicie niezdolny do wykonywania jakiejkolwiek pracy, a w konsekwencji Pan Krzysztof otrzymał rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.

Czy z tego wpisu płynie jakiś morał? Chyba tylko taki, by ZAWSZE dokładnie i uważnie czytać wszystkie opinie biegłych wydawane w naszej sprawie.

 

Jakiś czas temu pisałam o możliwości kwestionowania przez ZUS wysokości wynagrodzenia za pracę, w sytuacji gdy wynagrodzenie to zostało znacznie zawyżone przez strony umowy na potrzeby przyszłych świadczeń z ubezpieczenia społecznego. Pojawiało się pytanie, czy takie działanie ZUS jest dopuszczalne.

Obniżenie wynagrodzenia przez ZUS zgodne z Konstytucją

Ostateczną odpowiedź przyniósł wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 29 listopada 2017 r., sygn. akt P 9/15.

Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, oczywistością jest ścisły związek wynagrodzenia pracownika i  przysługującego mu zasiłku chorobowego: im wyższe wynagrodzenie – tym wyższy zasiłek. Dlatego też wysokość wynagrodzenia za pracę, rzutującego na podstawę wymiaru składek, może i powinna podlegać weryfikacji z uwagi na publicznoprawny charakter stosunku ubezpieczeniowego.

Cały system ubezpieczeń społecznych oparty jest bowiem na zasadzie solidaryzmu, co uzasadnia kompetencje ZUS w zakresie zapobiegania nadużywaniu prawa do świadczeń z ubezpieczeń społecznych, finansowanych przez wszystkich ubezpieczonych. W interesie prawnym państwa, w tym wypadku reprezentowanego przez ZUS, leży zapobieganie różnorakim próbom wyłudzenia świadczeń nienależnych albo zawyżonych.

Nie można przy tym uznać, by takie postępowanie ZUS było dowolne, arbitralne i poza jakákolwiek kontrolą – wskazał Trybunał. Od decyzji ZUS przysługuje bowiem odwołanie do sądu ubezpieczeń społecznych, który bada prawidłowość zaskarżonej decyzji.

Trybunał Konstytucyjny podzielił zatem stanowisko ZUS, zgodnie z którym:

…nie powinny korzystać z ochrony działania osób ubezpieczonych – podejmowane w porozumieniu z płatnikami składek (pracodawcami) – polegające na świadomym dążeniu do osiągnięcia nieuzasadnionych korzyści z systemu ubezpieczeń społecznych kosztem innych jego uczestników. ZUS, jako dysponent Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ma obowiązek nie tylko sprawdzać, czy osoba zgłaszana do ubezpieczeń społecznych posiada do nich tytuł, ale także czy podstawa wymiaru składek wykazywana jest zgodnie z obowiązującymi przepisami. Stąd jednostki terenowe ZUS mają obowiązek podejmowania działań wyjaśniających lub kontrolnych w razie uzasadnionego podejrzenia fikcyjnego wykazywania podstaw wymiaru składek (w praktyce chodzi o wykazywanie w dokumentach rozliczeniowych rażąco wysokich podstaw wymiaru składek, czyli wynagrodzeń wykraczających poza możliwe do uznania jako godziwe, czyli nieekwiwalentnych w stosunku do wkładu pracy, kwalifikacji pracownika, zakresu obowiązków i odpowiedzialności, wielokrotnie wyższych niż wynagrodzenia pracowników na podobnych stanowiskach).

Oznacza to, że ZUS będzie nadal weryfikować wysokość wynagrodzenia pracowników, jeśli dojdzie do wniosku, że wynagrodzenie to zostało sztucznie zawyżone w celu  wyłudzenia świadczeń chorobowych w nienależnej wysokości. Takie działanie ZUS znajduje umocowanie w przepisach prawa i nie stanowi naruszenia konstytucyjnych praw obywateli.

Ta sama choroba a okres zasiłkowy

Katarzyna Mrozowska08 grudnia 2017Komentarze (0)

Wydawać by się mogło, że określenie, czy chorujemy na tę samą chorobę czy inną, nie powinno nastręczać żadnych trudności. Faktycznie, w przypadku złamanej ręki i grypy,  sprawa jest prosta. Problemy pojawiają się jednak w razie współwystępowania kilku schorzeń, w długim okresie czasu, oraz chorób które choć z pozoru się różnią, to jednak mogą dotykać jednego narządu naszego organizmu.

Kwestia ustalenia rodzaju choroby jest bardzo ważna z punktu widzenia prawa do zasiłku chorobowego.

Zasiłek chorobowy przysługuje bowiem przez okres trwania niezdolności do pracy z powodu choroby nie dłużej jednak niż przez 182 dni, a jeżeli niezdolność do pracy spowodowana została gruźlicą lub przypada na okres ciąży – nie dłużej niż przez 270 dni. Jest to tzw. okres zasiłkowy.

Do okres zasiłkowego wlicza się:

  • wszystkie okresy nieprzerwanej niezdolności do pracy;
  • okresy poprzedniej niezdolności do pracy, spowodowanej tą samą chorobą, jeżeli przerwa pomiędzy ustaniem poprzedniej a powstaniem ponownej niezdolności do pracy nie przekraczała 60 dni.

Zatem w sytuacji, gdy między poszczególnymi okresami niezdolności do pracy, spowodowanymi różnymi chorobami, wystąpi choćby jeden dzień przerwy, w którym ubezpieczony był zdolny do pracy, to okres zasiłkowy liczy się od nowa. Podobnie będzie w przypadku, gdy między poszczególnymi okresami niezdolności do pracy, spowodowanymi tymi samymi chorobami, wystąpi przerwa przekraczająca 60 dni.

Ta sama choroba a okres zasiłkowy

Często pojęcie tej samej choroby utożsamiane jest z numerem statystycznym choroby ustalanym według Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, która została opracowana przez Światową Organizację Zdrowia.

Tymczasem nawet w sytuacji określenia niezdolności do pracy różnymi symbolami, możliwe jest stwierdzenie tej samej choroby u ubezpieczonego w rozumieniu przepisu ustawy zasiłkowej.

Sąd Najwyższy wskazał bowiem, że pojęciem „ta sama choroba” należy objąć wszystkie schorzenia dotykające tego samego organu lub układu wchodzącego w skład organizmu człowieka. Nie należy odnosić go natomiast do identycznych numerów statystycznych, nadanych zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, gdyż nie chodzi o identyczne objawy odpowiadające numerom statystycznym, lecz o opis stanu klinicznego konkretnego układu lub narządu, który – choć daje różne objawy, podpadające pod różne numery statystyczne – wciąż stanowi tę samą chorobę, skoro dotyczy tego samego narządu lub układuTa sama choroba rozciąga się również na zespół narządów, połączony w układ umożliwiający realizowanie określonych funkcji życiowych (tak np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 26.01.2012 r., I BU 14/11, LEX nr 1215397; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia z dnia 19.05.2015 r. I UK 408/14, L EX nr 1814906).

Przykładowo:

  • w sprawie zakończonej wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 6.11.2008 r., II UK 86/09 za tą samą chorobę uznano zaburzenia pracy nerek i schorzenie układu moczowego,
  • w sprawie zakończonej wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi – Południe w Warszawie z dnia 13.12.2016 r., VI U 544/15 chorobę dyskową i ucisk korzeni uznano za tą samą chorobę kręgosłupa lędźwiowego.

Podobnie za tą samą chorobę biegli uznali:

  • zespół cieśni nadgarstka prawego i  zespół cieśni nadgarstka lewego,
  • zmiany zwyrodnieniowe biodra i dolegliwości bólowe kręgosłupa.

Pomocne L4

Z pomocą w ustaleniu, czy mamy do czynienia z tą samą czy inna chorobą, przychodzi zaświadczenie lekarskie stwierdzające czasową niezdolność do pracy. Jeżeli na zaświadczeniu znajdzie się kod literowy A – oznacza to niezdolność do pracy powstałą po przerwie nieprzekraczającej 60 dni, spowodowaną tą samą chorobą, która była przyczyną niezdolności do pracy przed przerwą. W takiej sytuacji okresy niezdolności do pracy należy wliczyć do jednego okresu zasiłkowego.

Jeżeli natomiast niezdolność do pracy jest spowodowana inną chorobą niż przed przerwą, kod literowy A nie powinien być zamieszczany na zaświadczeniu.

Zaświadczenie lekarskie to jednak nie ostateczność. Może ono bowiem zostać zweryfikowane przez lekarza orzecznika ZUS, który jest władny inaczej ocenić dane schorzenie, uznając je za tę samą chorobę.

Ostatecznie, w razie sporu sądowego, to biegły rozstrzyga, czy mamy do czynienia z tą samą czy inną chorobą. Praktyka sądowa pokazuje, że w wielu przypadkach nawet biegli mają wątpliwości, jak ocenić dane schorzenie.

 

Nie na temat

Katarzyna Mrozowska10 listopada 2017Komentarze (0)

Dzisiaj nie będzie o ZUS-ach. Ani o prawie w ogóle.

Dziś kilka słów na temat bloga Tato masz prawo!, który z powodzeniem prowadzi Dominika Mróz-Krysta – radca prawny i doktor nauk prawnych, a prywatnie bardzo sympatyczna osoba 😉

Na swoim blogu Pani Mecenas zaprasza do wspólnej kawy ojców, którzy chcą aktywnie uczestniczyć w życiu swoich dzieci, a którym prawo do kontaktów z dzieckiem i współdecydowania o jego losach jest skutecznie utrudniane.

Ale blog to świetna lektura nie tylko dla ojców, ale także dla wszystkich rodziców, zarówno tych którzy dalej dzielą wspólny los jak i tych, których drogi już się rozeszły. Często w ferworze wzajemnych żalów i waśni ale także zwykłych codziennych spraw zapominamy, że najważniejsze jest szczęście naszych dzieci.

Sama często piję poranną kawę przy lekturze bloga Pani Mecenas, do czego i Was serdecznie namawiam.

Na zachętę link to jednego z artykułów:

” Kto jest beksą i mazgajem…